„Bitwa jest zakończona, a on wygrał” – Blizzard zapowiada Diablo 5. Klasy, fabuła i opinia graczy

Podczas BlizzCon 2026 Blizzard oficjalnie ujawnił Diablo 5. Nowa odsłona serii zrywa ze schematem „powstrzymaj zło, zanim będzie za późno” – tym razem jest już za późno. Diablo wygrał, Zachodnia Marchia płonie, a gracz wciela się w jej dziedzica, który musi odbudować nadzieję w świecie, przed którym wszystkie poprzednie części próbowały nas uchronić. Studio zapowiada powrót Łowcy Demonów i Mnicha, zupełnie nową klasę Rycerza Zarazy/Plagi (Plague Knight), proceduralnie generowany świat, karawanę zamiast bezpiecznych miast oraz największą liczbę klas w historii marki.

Diablo 5 zamiast dodatku do Diablo 4

Decyzja o pełnoprawnej piątce, a nie kolejnym rozszerzeniu Diablo IV, nie zapadła od razu. Jak tłumaczył producent wykonawczy Matt Zitterman, punktem wyjścia byli gracze – po 30 latach istnienia marki zespół zebrał bardzo zróżnicowaną społeczność, od fanów mrocznego fantasy i fabuły, po graczy grindujących bossów i optymalizujących buildy. Studio przeanalizowało, co zadziałało w Diablo IV, jak gra ewoluowała pod wpływem opinii i gdzie ambicje wykraczały poza to, co da się zmienić w dodatku.

Sequele pozwalają na zmianę fundamentów gry. Zmiany niezbędne do realizacji naszych ambicji wymagały zbudowania nowej gry i oczywiście powrotu Diablo. Musieliśmy oddać mu sprawiedliwość. Mefisto i Lilit to epickie postacie z wielką głębią, a Diablo zasługuje na to samo i na znacznie więcej – mówił Zitterman.

Reżyserka narracji Jennifer Brandes Hepler skwitowała to żartem: „Nikt z nas nie chciał powiedzieć Diablo, że jego brat dostaje własną grę, a on nie”.

Nad grą pracuje w dużej mierze ten sam zespół, który stał za Diablo II i Diablo IV – na scenie pojawili się m.in. starszy reżyser gry Joe Shelly, starsza dyrektorka ds. produkcji Tiffany Wat oraz dyrektor artystyczny John Muller, który przypomniał, że ostatni raz ogłaszał nową odsłonę serii na BlizzConie w 2019 roku.

Świat po przegranej wojnie w Diablo 5

Największą zmianą jest sam punkt wyjścia fabuły. Zwiastun pokazuje ukrzyżowane anioły na tle płonących iglic Zachodniej Marchii i kończy się słowami: „Pan Grozy powrócił”.

Jesteśmy daleko od ogniska, od jego komfortu i nadziei. To są ognie Diablo. Sanktuarium zostało zniszczone, a Diablo zwyciężył – podsumował Joe Shelly.

Jennifer Hepler podkreślała, że Diablo nie mógł być „po prostu kolejnym finałowym bossem” – ma kształtować grę od pierwszych minut.

Tym razem nie staracie się chronić Sanktuarium przed jego powstaniem. Tym razem inni bohaterowie powstali, by powstrzymać Diablo i zawiedli. Żyjesz w świecie, przed którym wszystkie inne gry z serii Diablo próbowały nas uchronić.

Zespół świadomie odchodzi od moralnie szarych antagonistów w stylu Lilit czy Sylwany. „Diablo to Pan Grozy – nie można go zbawić i nie jest niezrozumiany. Pytanie nie brzmi, czy ma rację, ale co się stanie, gdy już wygrał” – wyjaśniała Tiffany. Diablo ma być przy tym w pełni rozwiniętą postacią z dużą ilością dialogów, a nie wyłącznie postacią górującą nad fabułą z oddali.

Nie oznacza to, że gra będzie wyłącznie ponura. Jak zaznaczyła Jennifer, Sanktuarium wciąż musi być miejscem wartym obrony – gracz zobaczy, że zwycięstwo nad Mefistem w Diablo IV miało sens i że lepszy świat da się przywrócić. Ludzkość jest tu uwięziona „między agresją Diablo a destrukcyjną obojętnością Niebios”, a po drodze będzie można znaleźć sojusznika wśród aniołów, a nawet obrócić moce piekła przeciwko ich władcy.

Dziedzic Zachodniej Marchii

Po Nefalemie i Wędrowcu nadchodzi nowy typ bohatera. Gracz wcieli się w dziedzica Zachodniej Marchii – kontynent stał się jedną wielką Zachodnią Marchią, placówką piekieł. Najpotężniejsi ludzie zostali wyniesieni do rangi Dowódców Grozy, dysponujących mocą porównywalną z książętami piekielnymi, a buntownicy trafiają do Krainy Grozy – osobistego kawałka piekła należącego do Diablo.

Historia zaczyna się w momencie, gdy bohater odkrywa, że potrafi przetrwać w Krainie Grozy. Ma go też łączyć z Diablo „unikalna więź”, której pochodzenie poznamy w trakcie gry. „To daje ci szansę stawienia mu czoła, ale i naraża cię na jego wpływ. Spędzisz grę budując siebie w opozycji do niego” – mówiła Jennifer. O innych mocach dziedzica studio na razie milczy.

Terraformowanie grozą i powrót losowości

Diablo 5 przywraca proceduralnie generowany świat – i to nie tylko w lochach, ale również na otwartym świecie. Fabularnie uzasadnia to tzw. „terror forming”: od siedmiu lat Dowódcy Grozy wypaczają regiony, więc każdy powrót w to samo miejsce ma pokazać inny krajobraz. „Każda rozgrywka to podróż w nieznane” – zapewniała Tiffany.

Kierunek artystyczny opiera się na trzech motywach: Przeszłości (świat po stracie, ślady życia bez ludzi), Teraźniejszości (kraina spustoszona pożarami wznieconymi przez Dowódców) i Przyszłości (przebijające się piekło, unikalne wizualnie dla każdego z Dowódców). Jak deklarował John, zespół „podwaja mrok” i rozwija to, czego nauczył się przy Diablo IV.

Karawana zamiast miasta

Jedną z najciekawszych zmian w strukturze rozgrywki jest rezygnacja z klasycznego bezpiecznego miasta. W świecie bez cywilów strefą bezpieczeństwa staje się sam gracz i jego rosnąca karawana wozów oraz towarzyszy – to oni zostaną kupcami i rzemieślnikami. Matt porównał ten klimat do Obozowiska Łotrzyc z Diablo II, „ostatniego światła nadziei ludzkości na tle strasznego świata”.

Tiffany żartowała, że zamiast spotykać w każdym mieście innego kowala, gracz będzie podróżował ze swoim własnym – „Bobem Prime”, którego motywację i historię pozna w trakcie przygody. Ogłoszono też nową postać: Zerga, demona i goblina skarbnika, który tym razem ma być kimś więcej niż chodzącą piniatą. „Zerg rozumie, że łatwiej okradać ciebie niż Diablo” – tłumaczyła Jennifer.

Karawana będzie jednocześnie jedynym źródłem misji pobocznych – skoro w świecie nie ma zwykłych mieszkańców, każdy quest ma pochodzić od kogoś, kogo gracz zna, i mieć realną wagę.

Klasy: Łowca Demonów, Mnich i Rycerz Zarazy

Na BlizzConie potwierdzono trzy klasy. Powraca Łowca Demonów z charakterystycznymi kuszami oraz Mnich kruszący demony pięściami i wzywający święte światło. Zupełną nowością jest Rycerz Zarazy (Plague Knight) – opancerzony wojownik, który roznosi zarazę, a następnie konsumuje ją, by zyskać moc.

To dopiero początek: według Joe Diablo 5 zadebiutuje z największą liczbą klas w historii całej serii. I nie oznacza to tylko tego, że będzie to więcej klas niż poprzednie gry Diablo na swoje premiery.

Przedmioty: wieloslotowe ikony i powrót zestawów

Zespół pokazał koncepcyjny ekran ekwipunku. Itemizacja ma stawiać na głębię, przejrzystość i wyjątkowość przedmiotów (deweloperzy zapewniają, że ikonicznych pasów nie zabraknie). Wracają klasyczne przedmioty zajmujące wiele miejsc w inwentarzu i powiększone ikony – z zastrzeżeniem, że sterowanie na kontrolerze ma pozostać wygodne. Powracają również zestawy wyposażenia (gear sets), zachęcające do kompletowania pełnego rynsztunku.

Joe porównał system do Nowego Jorku: „Od razu widzisz jasne i fajne opcje typu Times Square – czyli zestawy – ale potem dokopujesz się do mniejszych lokali z najlepszą pizzą, czyli spersonalizowanych buildów”.

Gracze współtwórcami – od 2027 roku

Blizzard chce tym razem włączyć społeczność w produkcję znacznie wcześniej niż zwykle. Studio zapowiedziało, że od 2027 roku będzie na bieżąco informować graczy o postępach i zbierać opinie doświadczonych fanów – „od jedynki po najnowsze sezony” – aż do premiery. Daty wydania ani platform na razie nie podano.

„Zawsze chcemy dawać wam produkcje dla graczy. My po prostu słuchamy was, a wy rzeźbicie tę markę i grę razem z nami” – zakończył Joe, dodając, że umieszczenie tytułowego Pana Grozy w centrum fabuły po ponad dekadzie to dla zespołu „powrót do korzeni po 30 latach marki”.