Według rzecznika prasowego nadal pozostaje na swoim stanowisku w Activision-Blizzard.

Wygląda na to, że Frances pada ofiarą publicznego linczu za swoje oświadczenie w reakcji na zaistniałą sytuację w firmie. W oświadczeniu zapewniała o utrzymywaniu wartości i dobrych warunków pracy w czasie trwania jej kadencji. Należy pamiętać iż Pani Townsend pracuje w Activision-Blizzard bardzo krótki okres czasu i mogła nie mieć okazji do napotkania nieprawego zachowania względem pracowników.

Oświadczenie jakie wydała zwróciło na nią oczy wszystkich osób 'zainteresowanych’ oraz różnego rodzaju aktywistów, którzy natychmiast przystąpili do frontalnego ataku. Jej oświadczenie zostało zinterpretowane i potraktowane jako całkowite zaprzeczenie i wyparcie się ewentualnych prawdziwych oskarżeń zawartych w pozwie stanowym.

Fran pełniła do tej pory dodatkową funkcję Executive Sponsor w ABK Women’s Network, z której zrezygnowała pod społeczną presją aktywistów i pracowników Blizzarda. Jej niefortunny email rozesłany do pracowników został określony jako „tone deaf’ przez CEO Acti-Blizz Bobbiego Kotticka.

Źle zrozumiana i najprawdopodobniej rozgoryczona Fran popełniła kolejną fatalną pomyłkę i na swoim koncie Twitter opublikowała link do artykułu The New Moral Code of America’s Elite” w 'The Atlantic’ co doprowadziło do ponownego zaostrzenia ataków personalnych w mediach społecznościowych. Fran spanikowała i zaczęła usuwać komentarze, a potem blokować użytkowników i nawet pracowników Blizzarda.

Koniec końców efekt infamii wśród twitterowych wojowników doprowadził do całkowitego usunięcia konta Twitter. Jak wiadomo z oficjalnego źródła zrobiła to na własną rękę, bez rozkazu 'z góry’.

Jestem bardzo ciekaw czy Frances Townsend zostanie kolejną osobą wyrzuconą z firmy w oparach skandalu, czy zostanie kolejnym barankiem całopalnym tej całej niezwykle zakręconej sytuacji. Nie sposób oprzeć się wrażeniu że akurat aferę wokół swojej osoby nakręciła sama (dolewając aktywistom oliwy do ognia) i za swoje pochopne posty i oświadczenia już ponosi ogromne konsekwencje.

Ktoś może zapyta „a co mnie obchodzi jakaś tam pani dyrektor, z jakiegoś tam działu zajmującego się pierdołami, a nie produkowaniem gry w którą gram?” Otóż miałem w ogóle nie pisać artykułu na temat tej osoby, bo to rzeczywiście jest sprawa wydawało by się drugorzędna, nieistotna z punktu widzenia gracza, ale śledząc ostatnie wydarzenia Fran przewija się w newsach zaskakująco często.

Tagi: ,