StarCraft wraca po dekadzie ciszy – ale nie jako RTS. Blizzard zapowiedział strzelankę z otwartym światem na 2030 rok

BlizzCon 2026 przyniósł odpowiedź na pytanie, które fani zadawali od lat: czy Blizzard w ogóle pamięta o StarCrafcie? Pamięta – tyle że nowa gra z tego uniwersum nie ma nic wspólnego z budowaniem bazy i mikrowaniem marines. Zamiast tego sami wcielimy się w jednego z nich.

premiera nowej gry starcraft w 2030 roku

Co dokładnie pokazano

Podczas ceremonii otwarcia BlizzConu 2026 (12 września) studio zaprezentowało zwiastun filmowy zatytułowany „Dominion”. Nie zobaczyliśmy ani sekundy rozgrywki – i trudno się dziwić, skoro Blizzard od razu zastrzegł, że premiera planowana jest dopiero na 2030 rok. To odległa data, ale przynajmniej uczciwie postawiona: firma najwyraźniej nie chce powtórki z sytuacji, w której zapowiada tytuł, a potem latami odkłada go na półkę.

Sam trailer to klasyczne blizzardowskie kino. Śledzimy w nim szkolenie i wyposażanie rekruta terrańskiego Dominium, a w tle rozbrzmiewa płomienna mowa nawołująca do rozprawienia się z Zergami. Wszystko kończy się bezpośrednim starciem z rojem, po którym poharatany pancerz bohatera trafia do naprawy na pokładzie okrętu – bez samego bohatera w środku. Wymowna scena, która dobrze oddaje ton całego materiału: to nie opowieść o generałach, tylko o szeregowcach.

Na scenie pojawił się też Dan Hay, były szef serii Far Cry w Ubisofcie, który od kilku lat – według doniesień branżowych – prowadzi w Blizzardzie projekt strzelanki w tym uniwersum. Więcej mówił o tym, jak trafił do studia, niż o samej grze, ale jego obecność właściwie potwierdza, kto stoi za tym tytułem.

StarCraft shooter z otwartym światem

Podczas ceremonii padły dwa kluczowe określenia: strzelanka i otwarty świat. Blizzard nie sprecyzował, czy mowa o klasycznej kampanii fabularnej, grze kooperacyjnej, czy może o czymś w duchu extraction shooterów, które dziś dominują w gatunku. Oficjalna strona serii operuje jedynie hasłem „Stań w obronie ludzkości. Dołącz do Dominium.” i zachęca do zapisu na newsletter – konkretów brak.

Nie jest to zresztą pierwsza próba wyjścia StarCrafta poza strategię. Na początku lat 2000. Blizzard rozwijał StarCraft: Ghost, skradankową strzelankę z Novą w roli głównej, którą po latach przekładania ostatecznie porzucono. Nowy projekt wygląda na budowany od zera, choć – jak zaraz zobaczymy – w pewnym miejscu wyraźnie mruga okiem do tamtej porzuconej gry.

Kwestia nazwy nowej gry Starcraft

Tu robi się ciekawie. Blizzard w komunikacji używa po prostu nazwy „StarCraft” – bez numeru, bez podtytułu. Część serwisów przyjęła jednak roboczą nazwę StarCraft Dominion, wywodząc ją z tytułu zwiastuna. Na ten moment żadna z tych wersji nie została oficjalnie potwierdzona jako ostateczna, więc warto traktować „Dominion” raczej jako etykietę trailera niż nazwę produktu.

Podobnie z platformami: w materiale mignęło logo Xboksa, a PC wydaje się oczywistością – ale oficjalnej listy nie ma.

ARG, który zdradził więcej niż ceremonia

Paradoksalnie najwięcej o fabule wiemy nie z BlizzConu, a z tego, co działo się z oficjalną stroną StarCrafta w dniach poprzedzających imprezę. Od początku września witryna zaczęła się „psuć”: migotała, grafiki rozpadały się na piksele, a w kodzie strony i konsoli deweloperskiej fani wygrzebali ukryte transmisje.

Były datowane na sierpień i wrzesień 2575 roku – czyli 69 lat po wydarzeniach rozpoczynających kampanię Legacy of the Void. Opisują lot eskadry Theta transportującej tajemniczy ładunek badawczy do kompleksu wydobywczego Aokara na księżycu Roxara. To lokacja znana właśnie z anulowanego StarCraft: Ghost. W ładunku coś skrzeczy, czujniki nie wykrywają nikogo na pokładzie, a mimo to raportują kilkanaście sygnatur życia. W kolejnej porcji materiałów pojawiła się karta pacjenta z nazwiskiem zaczynającym się na „K” i siedmioma zamazanymi znakami – osiem liter, tyle samo, ile ma „Kerrigan”.

Jeśli te przecieki faktycznie dotyczą nowej gry (a trudno uwierzyć, że Blizzard uruchomiłby taką akcję bez związku z zapowiedzią), to akcja rozegra się dobrze po StarCrafcie II, a Królowa Ostrzy w jakiejś formie może powrócić. Warto jednak zaznaczyć, że sam zwiastun nie wskazuje jednoznacznie okresu fabuły.

Fani chcieli RTS-a. Dostali coś innego

Reakcje są – delikatnie mówiąc – mieszane. Przed BlizzConem krążyły plotki o StarCrafcie 3 w klasycznej formie, podsycane m.in. dodaniem StarCrafta II do wirtualnego pakietu biletowego. Społeczność strategii i scena e-sportowa liczyły na powrót gatunku, który Blizzard w praktyce współtworzył. Zamiast tego dostały strzelankę z premierą za cztery lata. W komentarzach pod pierwszymi newsami nie brakuje głosów, że tytuł podzieli los Ghosta, ale też takich, które przypominają, że Space Marine 2 pokazał, jak dobrze uniwersum RTS może się odnaleźć w akcji z perspektywy pojedynczego żołnierza.

Jedno jest pewne: po latach, w których StarCraft funkcjonował głównie jako darmowy SC2 i zremasterowana jedynka, marka w końcu ma przed sobą jakąś przyszłość. Czy będzie to przyszłość, której chcieli gracze – przekonamy się najwcześniej w 2030 roku.