TreeBoyDave to rekordzista jeśli chodzi o poziom konta w Overwatch. Blizzard nieumyślnie zbanował jego konto za cheaty.

Mechanizm banowania w Overwatch w głównej mierze funkcjonuje w sposób zautomatyzowany. Mechanizm ten najczęściej wykrywa nielegalne oprogramowanie i banuje gracza. Oczywiście znajdą się zgłoszenia, które zostaną przejrzane przez pracowników Blizarda aby utwierdzić ich w przekonaniu, że dana osoba rzeczywiście cheatuje jednak w przypadku TreeBoyDave zostało to dokonane w pełni przez automat.

Ale wiele rzeczy nie pasowało mi w tej układance. Gościu większość swoich meczy w Overwatch streamuje regularnie i wrzuca nagrania na Youtube. Dodatkowo grywa wyłącznie Szybkie mecze i Salon Gier. Nie potrzebuje ulepszania swoich umiejętności aby grindować kolejne poziomy w grach rankingowych. Dodatkowo jest zupełnym przeciwieństwem wielu znanych i popularnych streamerów w Overwatch.

I mimo, że TreeBoyDave pisał do supportu, pracownicy działu wsparcia potwierdzili jedynie bana nałożonego na jego konto za cheatowanie i utrzymali karę w mocy. Na całe szczęście TreeBoyDave nie poddał się i dalej walczył o swoje. Przy pomocy Global Community Development Lead franczyzy Overwatch udało mu się odbanować swoje konto.

Blizzard zdecydowanie musi zrobić coś z mechanizmem odpowiedzialnym za cheaty w Overwatch. TreeBoyDave jest znany w społeczności, ale co jeśli taka kara spotyka zwykłego gracza mającego konto na 500 czy 1000 poziomie?

W rozmowach w społeczności pojawiają się dyskusje, w których mówi się o potrzebie nowego mechanizmu anty cheaterskiego. Propozycją jest mechanizm, w którym gracze byliby włączeni w ocenę powtórek meczów, w których mogliby zweryfikować czy dany ban był słuszny czy też nie.

Jest jednak mało prawdopodobne aby Blizzard zdecydował się na ten krok. Cheaterzy często mogliby oceniać pozytywnie nagrania, w których widnieją oszuści i próbować wymagać tego na deweloperze bo w końcu „większość osób nie ma z tym problemu”.

Tagi: , ,