Charge mieli dość dziwny trzeci sezon. Grali nieźle, wygrali nawet jeden z turniejów, ale ogólnie czuć było, że tej drużynie czegoś brakuje. Tylko czego? Czy ten sezon będzie lepszy, czy też gorszy? Sprawdźmy to.

Guangzhou Charge to jedna z drużyn, które dołączyły do Ligi w drugim sezonie. Od początku pokazali, że są organizacją z którą należy się liczyć. Zakończyli sezon na 9 miejscu, w trzecim co prawda byli na 5, ale wydaje się, że to głównie zasługa nabijania zwycięstw na drużynach NYXL, Hunters oraz Spitfire.

Kto odszedł?

Od drużyny odeszło w trakcie przerwy między-sezonowej wielu graczy. Największą stratą zdecydowanie jest Shu, który cały sezon trzeci pokazywał, że jest w topce najlepszych flex-supportów w Lidze. Poza nim odszedł też Nero, który cały poprzedni rok spędził na walkach o dostanie wizy do Korei. Odszedł również happy, więc zespół musiał poszukać nowego składu DPSów.

Kto dołączył?

Do Eileena dołączyli ChoiSehwan oraz MYKaylee. Aby zastąpić Shu Charge ściągnęło znanego wszystkim KariVa, który mimo niezbyt dobrego sezonu w Toronto nadal pokazuje, że potrafi pokonać swoich młodszych odpowiedników w Lidze. Poza tym, aby uzupełnić swoją średnią linię tanków do drużyny zaproszono Mandu z NYXL oraz Jihuna, który prawdopodobnie okaże się następcą Amenga jeśli chodzi o granie Burzycielem w OWL.

Czego się spodziewać?

Guangzhou Charge jest drużyną ciekawą. Na pierwszy rzut oka wydają się być niegroźnym przeciwnikiem, ale w swoich szeregach posiadają naprawdę utalentowanych graczy. Crong przecież do teraz pozostaje jednym z najlepszych graczy off-tank w Lidze. Mimo to jednak patrząc na nich nie sposób się nie martwić. MYKaylee póki co podobno zawodzi na treningach, w transmitowanym na żywo screamie, każdy z DPSów NYXL radził sobie lepiej od niego. Jeżeli ta drużyna ma coś osiągnąć to ich hitscan musi zacząć lepiej grać. Może to kwestia pewności siebie? Może kwestia wsparcia od drużyny? Dopóki Charge nie rozwiąże tego problemu, nie widzę szans na to by przyszły sezon ponownie zakończyli na 5 miejscu. Zamiast nabijać darmowe wygrane w trakcie sezonu na innych, to oni mogą stać się drużyną do bicia. Region azjatycki przecież jest w tym sezonie wyjątkowo upakowany talentem, a żeby zdobyć zwycięstwo w turnieju będą musieli walczyć z drużynami z Europy. Mam nadzieję, że ich problemy zostaną rozwiązane i ponownie zobaczymy ich w pełni sił, wykorzystujących swój pełen potencjał, tak jak to było w drugim sezonie.

Tagi: ,