Deweloperzy Diablo wychodzą z założenia, że Diablo 4 powinno być usługą. Mam osobiste przeczucie, że może to nie być dobry kierunek…

Pod koniec listopada deweloperzy Diablo, Luis Barriga (dyrektor gry) oraz John Muller (dyrektor artystyczny) udzielili wywiadu australijskiemu portalowi gamingowemu Ausgamers, w którym określili Diablo 4 jako początek książki, w którym to właśnie Lilith ma grać pierwsze skrzypce oraz o tym, jak historia ma być opowiadana przez kolejne lata.

W trakcie wywiadu deweloperzy jasno określili swoje cele. Diablo 4 ma być jak pierwszy rozdział książki czy wręcz jako usługa, aktualizowana z czasem.

Chcemy opowiedzieć obszerną historię, mamy nadzieję, że w długim okresie czasu. Traktować to jako pierwszy rozdział książki z Lilith jako kluczową postacią. To brzmi niesamowicie wiedząc, że jest tam jeszcze tyle innych postaci, które mogą powrócić w przyszłości. Lub też nowe postacie, których jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć.

Aby przyciągnąć nowych graczy deweloperzy muszą nie tylko wprowadzić nowości z trybie multiplayer ale przede wszystkim dla pojedynczego gracza. Co z tego, że gra zostanie okrzyknięta największym hitem roku jeśli szybko okaże się, że misji dla pojedynczego gracza wystarcza na kilkanaście godzin.

Czy Diablo 4 jako usługa spełni oczekiwania?

Martwi mnie jeszcze jedno. Deweloperzy chcą wprowadzać aktualizacje z czasem z nowymi wydarzeniami publicznymi czy nowymi historiami. Jeśli spojrzymy na to w jakim stopniu rozwijany jest Overwatch to boję się o przyszłość marki. W przypadku FPSa deweloperzy niejednokrotnie mydlili fanom oczy i zapowiadali ogromne nowości, które następnie okazywały się nic niewartymi aktualizacjami. Gdy gracze chcieli fabuły, ta zaczęła się pojawiać dopiero w 2 lata po naciskach fanów, a która ogranicza się do strzępków, które Blizzard rozwinie dopiero w drugiej części gry, która będzie płatna.

Bardzo ciekawi mnie jak to zostanie rozwiązane w Diablo 4. Jestem całkowicie świadomy, że kolejne 10-20 godzin misji fabularnych musi wiązać się z opłatami. Jeśli kontent nie stanowiący misji fabularnych ma być dodawany regularnie MUSI mieć znacznie większą częstotliwość aniżeli to co widzimy w Diablo 3, Overwatch czy World of Warcraft. A niestety najpewniej tak właśnie będzie.

Misje fabularne jako DLC najpewniej pojawią się w ciągu 2 lat od premiery. I jestem w stanie to zaakceptować. Jest to czas, w którym deweloperzy mogą dopracować nowe historie stworzone na długo przed premierą gry. Bo jeśli wierzyć zapewnieniom twórców odnośnie wielu lat czwartej części gry, Lilith to tylko początek, a w przygotowaniu jest już teraz znacznie więcej historii włączając to powrót Pana Grozy.

Diablo 4 z abonamentem?

To pytanie długo będzie siedziało w mojej głowie. World of Warcraft to jedyna gra, która aktualnie pozwala deweloperom zarabiać porządne pieniądze. Regularne wpłaty od graczy przez ostatnie 15 lat pozwoliły na stworzenie już 9 dodatków. W przypadku takiego modelu biznesowego jest to idealny sposób na utrzymanie gry jako usługi.

Czy zatem Diablo 4 będzie wymagał abonamentu? Na ten moment nie ma jeszcze jednoznacznych odpowiedzi. Racjonalnie podchodząc do tematu deweloperzy nie zdecydują się na tego typu zagrywkę ponieważ mogłaby bardzo mocno odbić się na zaufaniu dotychczasowych fanów, a nie ma co ukrywać, to oni będą pierwszymi klientami najnowszej produkcji.

Z drugiej strony usługa abonamentowa pozwoliłaby na znacznie częstsze aktualizacje, wprowadzanie wydarzeń sezonowych jakie mają teraz miejsce w Overwatch czy większa opieka nad grą jako taką.

Blizzard nie ustalił jeszcze modelu biznesowego gry. Nie wiemy zatem czy będzie to saas czy b2p. Z całą pewnością nie będzie to rozgrywka w stylu pay2win. Blizzard nie popełni tego błędu, który zarzucany jest już teraz w ich innej produkcji, Hearthstone.

Tagi: ,